Dlaczego nie nakarmiliśmy Nikity

Nikita autostopem. Ma 17 lat. Stoi na poboczu drogi z plecakiem, zwiniętym namiotem i gitarą w etui. Głosowanie - bez głosowania, a więc jasne jest, że facet nie sprzedaje czereśni.

Nastolatek autostopowiczZDJĘCIE Getty Images

Mieszka w Brześciu, a wrzucenie do Gruzji jest idealną opcją spędzenia ostatniego lata przed wojskiem. Nikita nie jest nowy. Już tak poszedł - w Polsce, na Ukrainie i na Litwie. Uważa, że ​​do tej pory niewiele widział. Marzeniem są Indie, tajga i coś egzotycznego. Nikita jest opalony, zakurzony, przystojny, wzruszająco romantyczny. Coś pomiędzy Mowgli a Olegem Strizhenovem jako Gadfly. Jednak podróżowanie w pojedynkę i życie, jak się okazało, zmierza, jeśli nie jedno, to jak najdalej od ludzi.

Zabieramy Nikitę do Kazbegi, górskiej wioski u stóp Kazbek na gruzińskiej autostradzie wojskowej. I oczywiście, natychmiast zacznij pytać. Nikita odpowiada ... Nie, to jest bardziej odpowiednie "daje jasne, długo sformułowane odpowiedzi." Ściśle, bez emocji, ale bez zaniedbania burżuazji. (Wygląda na to, że nasze pytania nie różnią się od siebie oryginalnością.) Nikita ma literacką mowę, nazwę książki "Laurus" zdobywa się na telefonie komórkowym z chęcią i ciekawością.

Tymczasem w domu przez ostatnie półtora roku Nikita mówi tylko po białorusku. Uznał, że to prawda. To jego obowiązek. Pojęcie długu nie obejmuje jednak żadnej użytecznej działalności na rzecz Białorusi. Nikita nie zamierza kontynuować nauki ani zdobyć zawodu (ukończone studia gotowania nie są brane pod uwagę). "Może prowadzisz blog z podróży? Wielu by to doceniło. " O nie, w najlepszym razie opublikuje na końcu krótki reportaż ze zdjęcia. On nie jest zainteresowany siecią. Lubi ... komunikować się z drzewami. Na przykład. I zamierza rozwinąć tę pierwotną skłonność w sobie, widocznie, stopniowo marginalizując styl życia. A jak długo Nikita jest w Gruzji? Dwudziesty dzień. Teraz jest w drodze do granicy, wraca do domu. A jak mama odnosi się do tego rodzaju wakacji? Wspiera Nikitę. Lubi podróżować w dżipie. A ile pieniędzy potrzebujesz na taką drogę? Bardzo niewielu - w tej chwili Nikita ma na przykład 10 żeli (260 rubli) i 70 rubli rosyjskich pieniędzy. Idź do niego przez cztery dni. Garnek, w którym Nikita ugotował własne jedzenie, spalił się w ostatnim ogniu, a teraz w jego menu jest tylko sucha racja. Dziś jest paczką pierników. (Nakarm natychmiast! Cholera, ale my, na szczęście, nie mamy ani kanapki, ani jabłka z tobą!) A ludzie w Gruzji? Znakomici, przyjaźni ludzie. Bardzo dobry stop. Nikt nie odmawia i nie musi długo czekać. Jeśli nie ma absolutnie nic do jedzenia - może zapukać do każdego domu, a tam z przyjemnością usiądzie przy stole. Piękny kraj. a teraz w menu tylko suche racje. Dziś jest paczką pierników. (Nakarm natychmiast! Cholera, ale my, na szczęście, nie mamy ani kanapki, ani jabłka z tobą!) A ludzie w Gruzji? Znakomici, przyjaźni ludzie. Bardzo dobry stop. Nikt nie odmawia i nie musi długo czekać. Jeśli nie ma absolutnie nic do jedzenia - może zapukać do każdego domu, a tam z przyjemnością usiądzie przy stole. Piękny kraj. a teraz w menu tylko suche racje. Dziś jest paczką pierników. (Nakarm natychmiast! Cholera, ale my, na szczęście, nie mamy ani kanapki, ani jabłka z tobą!) A ludzie w Gruzji? Znakomici, przyjaźni ludzie. Bardzo dobry stop. Nikt nie odmawia i nie musi długo czekać. Jeśli nie ma absolutnie nic do jedzenia - może zapukać do każdego domu, a tam z przyjemnością usiądzie przy stole. Piękny kraj.

I ogólnie - droga, ona wyjmie! Jeśli jednak nadal potrzebujesz pieniędzy ... W Batumi, z gitarą, zarabiałem 100 GEL dziennie przez tydzień. To prawda, dla trzech osób. Ale Nikita ma "bardzo niski próg komfortu". To oszczędza. Ten niski próg pozwala mu jeść, niż Bóg wyśle, spędzić noc albo na zboczu wzgórza, albo na trawniku czterogwiazdkowego hotelu.

Zatrzymaliśmy się na tarasie widokowym. Kupiliśmy trzy małe szklanki morwy przez pięć lari (na drodze sprzedają za te pieniądze wiadro brzoskwiń). Traktowali Nikitę. Nie wiedział, co to morwa, jadł powoli. Chwalony.

Wypuściliśmy tablet. Może potrzebujesz złącza? Na początku pyta i czekając na odpowiedź, wkłada rękę do plecaka.

Ile godności. Ani cienia służalczości. Tymczasem jedziemy od około godziny.

Wyobraziłem sobie, że mój syn rozpoczyna taką przygodę. Po dziesięciu kilometrach granica, której nie można przekroczyć pieszo - trzeba się zatrzymać, a potem Osetia, w plecaku jest paczka pierników i 70 rubli - yoooooo!

Zatrzymaj się w Kazbegi i zjedz obiad! Jedz w pierwszej kawiarni - bez wątpienia mój mąż ma ten sam plan. Pójdziemy razem z Nikitą i kupimy mu coś na drogę. Worek żywności. Nawiasem mówiąc, mój mąż jest niesamowicie hojny z takimi gestami. Już przedstawiłem ten wzruszający obraz. Miłość przyciągania. Ale nie chodzi o dramat - rzeczywistą odpowiedzialność dorosłych za nieuzasadnione ryzyko dla dzieci.

Nie wiem, co myśli o tym jego szalona matka w dżipie. Tymczasem dotarliśmy do Kazbegi. Z tej platformy zaczęła się wspinaczka na górę. Natychmiast otoczyli nas chciwi przewodnicy. Zaczęliśmy się rozkręcać, zaczęliśmy negocjować. Nikita wyszedł, podziękował mu, odwrócił się i podszedł pewnie - wiedział gdzie. Mąż zatrzymał go i sięgnął po portfel. Dzięki Bogu! Tak myślałem. Nie będziemy mieć czasu na lunch - nawet jeśli damy pieniądze. "Że nie musisz," słyszę cichy głos Nikity. "Chodź, chcę ci dać wizytówkę. Zadzwoń, jeśli to - mówi mąż. - Dziękuję.

Karta?! A pieniądze? On umrze! A co z lunchem? Musieliśmy przynajmniej nakarmić chłopca! Czy możesz sobie wyobrazić, co to są cztery dni z piernikiem?

"Też tak myślałem" - powiedział mąż. - Ale on jest tak przekonujący w swojej wolności (włączając umysł i pracę), że być może nie mamy prawa zakłócać eksperymentu. Wyczerpany nie patrzy. I to, co czeka go po drodze, a nawet w życiu, wie lepiej niż ktokolwiek z nas. "

Myślałem - i zgodziłem się. Być może inicjacja wygląda tak.

Dlaczego nie nakarmiliśmy Nikity
Ocenę 4/5 na podstawie 1402 recenzji