Ubrania po drodze

Wielu z nas zdarzyło się przejść kilka opcji ubrań przed opuszczeniem domu, spędzając dużo więcej czasu, niż się spodziewaliśmy.

Ubrania po drodze

Pewnego wieczoru para wybierała się na imprezę firmową, ale w połowie żona nagle uświadomiła sobie, że "nie jest tak ubrana". Była tak zawstydzona, że ​​jej mąż musiał odwrócić samochód, aby po powrocie do domu jej mąż mógł zmienić sukienkę.

Ile opóźnień i nieporozumień rodzinnych wynika z przedłużonych opłat! Dlaczego, w ważnych wyjściach (gdzie toalety są również przedmiotem kontroli), niektórzy z nas są zaniepokojeni?

Jednym z wyjaśnień jest to, że teoretycy mody nazywają "mieszane motywacje" - ubrania muszą spełniać kilka funkcji jednocześnie, aby zapewnić uczucie: wszystko jest w porządku ze mną.

Najprostszym z nich jest ocieplenie się i dać możliwość działania, to znaczy zgodności z pogodą i komfortem.

Jednak komfort osobisty jest bardzo subiektywnym wskaźnikiem: wielu z nich jest gotowych tolerować tę lub inną dawkę dyskomfortu - wysokie obcasy lub ciasną talię - w imię bardziej znaczących celów. A jeśli na przykład naukowiec nie daje raportu w ciasnych ubraniach - to utrudnia myślenie, wtedy cienka dziewczyna chętnie pójdzie na randkę w sukience super dopasowanej, ponieważ erotyczna funkcja sukienki jest dla niej najważniejsza.

Jest to osobiste podejście do rzeczy, które tworzy przekonujące - dla siebie i dla innych - poczucie właściwego wyboru.

Ogólnie rzecz biorąc, opinia znaczącego Innego (niekoniecznie ukochanego - a raczej osoby, która stale zauważa i ocenia nasz strój) często odgrywa ogromną rolę: nawet w sytuacjach publicznych, czasami ubieramy się dla jednej głównej publiczności. Ale decydującym kryterium, z reguły, jest adekwatność tego, co się dzieje - to była przyczyna niepewności pani, która nie w pełni rozumiała strój przyjęty na przyjęciach korporacyjnych firmy jej męża.

Czy próbujemy sami przed lustrem - ubraniem czy poglądami innych ludzi?

Ponadto, w naszych duszach czasami słychać głosy nie tylko z teraźniejszości, ale także z rodzinnej przeszłości: "Absolutnie nie zieleniejesz", "Bright sprawia, że ​​wyglądasz grubo", "Czy naprawdę możesz z takimi włosami?". Nasze matki i babki są niewidoczne za naszymi plecami. A jeśli spróbujesz spełnić wszystkie wewnętrzne i zewnętrzne standardy, ostateczny wybór z reguły wypada na "wygrywa-wygraj", ale w zasadzie konformistyczna opcja bez twarzy: mała czarna sukienka, uniwersalne jeansy z szarym szarym garniturem. I o ile jeszcze bardziej niedostrzegalnie zakorzenione tabu i zakazy silnie determinują nasz wybór: "nie przez wiek", "nie poważnie", "zbyt wyzywająco".

W tym konflikcie "mieszanych motywacji" estetyczna funkcja ubioru, co dziwne, jest daleka od definiowania. Dziś można wybierać spośród wielu modnych stylów, a wcześniejszy wymóg całkowitej koordynacji kostiumów pod względem brzmienia i kompatybilności z akcesoriami ustąpił miejsca bardziej liberalnej estetyce "mix and match".

Na tle tych wszystkich sprzeczności, moim zdaniem głównym parametrem może być nasz osobisty stosunek do rzeczy. W szafie zawsze znajdują się ulubione ubrania, czy to biała koszula, czy szkocki motleyowy sweter. Przyjemne wspomnienia mogą być powiązane z rzeczą, lub właściciel z głęboko subiektywnych powodów uważa to za talizman, który przynosi szczęście (relikt archaicznej funkcji magicznej odzieży). To właśnie ta postawa tworzy przekonujące (nie tylko dla siebie, ale także dla innych) poczucie "właściwego" stroju.

Z nim przychodzi niewątpliwa pewność, lub, jak mówią antropologowie, "cicha wiedza" o sukcesie naszego wyboru.

Ubrania po drodze
Ocenę 4/5 na podstawie 1508 recenzji