Podróż do Kamczatki ... iz powrotem

Po raz pierwszy na snowboardzie wstałem w dziesiątej klasie podczas zimowej rodzinnej wyprawy do Andory. Do tego czasu miałem za sobą dwuletniego, a dokładniej, dwutygodniowe doświadczenie na nartach. Zmiana nart na snowboardzie nastąpiła spontanicznie. Tata zapytał: "Nie chcesz spróbować?" "Oczywiście, że chcę!" - odpowiedziałem.

Victoria SumenkovaVictoria Sumenkova, Kierownik marki Procter & Gamble Prestige FOTO Victoria Sumenkova

Nawiasem mówiąc, naprawdę nie podobał mi się mój kombinezon narciarski. I w ostatni dzień wakacji kupiłem nowy strój i mundury. Ale pierwszy dostęp do góry zamienił się w kompletne fiasko. Nie chciałem uciec się do pomocy instruktora - myślałem, że sam to wymyślę. Po przymocowaniu obu nóg postanowiłem wspiąć się na windę wyżej i powoli wyprowadzić się. Jednak przy pierwszym wyrwaniu jarzma zanurkowałem z nosa w śnieg. Wstałem. Odkurzone. Udało się to przez przypadek. Znowu w kolejce. Druga próba zakończyła się tak samo. A trzeci. A czwarty. W końcu zaczęło się udawać, że wszystko jest w porządku. Wspiąłem się na górę pieszo. Sela. Zapiął się. I nie mogłem wstać. Nie jest łatwo znieść piąty punkt z ziemi, jeśli nie wiesz, jak zachować równowagę! Po kolejnych półgodzinnych dręczeniach postanowiłem zacumować ostatnie godziny na nartach.

W Moskwie kontynuowano opanowanie techniki jazdy na snowboardzie. Mamy długą zimę, stoki są niskie, najważniejsze, aby nie bać się rozwinięcia wystarczającej prędkości do manewrowania i nauczyć się utrzymywać równowagę na tylnej krawędzi. Reszta zrobi kilometry treningu.

Od tego czasu, ponad 15 lat, przejechano wiele kilometrów. Mastered i off piste (off-piste) i back country - wędrówki wspinają się na szczyty, nie są wyposażone w kolejki linowe z dalszym zjazdem na nartach lub snowboardzie na nieprzygotowanych stokach, a jazda na łyżwach na twardej desce i trochę parkowania na łyżwach i zejście z innej wiodącej nogi, kilku instruktorów zostaje zastąpionych - cokolwiek można powiedzieć, ale uczysz się znacznie szybciej, jeśli ktoś w pobliżu może ci powiedzieć. Przetestowano kilka różnych butów i desek. Istnieją ulubione i niekochane ośrodki narciarskie. Wreszcie nadszedł moment, kiedy przy każdej pogodzie, na każdym stoku iw każdej przygotowanej firmie możesz zejść wygodnie iz przyjemnością dla siebie i bezpiecznie dla osób wokół ciebie. Jesteś w pełni zaangażowany i zaangażowany. Ty - w strumieniu. Czas leci. Jesteś wolny i radosny, ponieważ że zastosujesz swoje umiejętności do limitu. I zawsze jest wiele niezbadanych i niesprawdzonych. I poradziwszy sobie z czymś nowym dla siebie, wkrótce zagrażasz temu, że wczoraj wydawałeś się być poza zasięgiem.

HelikopterZDJĘCIE Victoria Sumenkova

Przez wiele lat heli-ski / snowboard wydawał mi się nieosiągalny - i niebezpieczny, i drogi, i nie było w pobliżu koniecznego poziomu podobnie myślących osób. Ale dewaluacja rubla, sankcje, rządowy kurs rozwoju turystyki krajowej i voila to ceny moskiewsko-pietropawłowsko-kamczackiego lotu i powrotu, które są równoważne lotom do Europy, Gruzji, Nowosybirska czy Nowokuźniecka. I nie ma już powodu, aby odkładać wizytę na Półwyspie Kamczackim. Pozostałe nieodkryte Alpy będą czekać.

Lotnisko Yelizovo spotyka się z plakatem: "Beeline" jest głównym operatorem regionu Dalekiego Wschodu ", tylko" Beeline "w ogóle tam nie służy. Megafon i MTS - tak, i Beeline - nie.

Po otrzymaniu bagażu śledzimy grupę do transferu, ale KAMAZ spotyka się z nami! I nie dla zabawy, ale z samej przyczyny - przynajmniej na ulicy w kwietniu, zaspy są wyższe niż wzrost człowieka, a nie szczypta wiosny. Czy to dużo słońca. Zmęczony odlotem ciała nagle wzmocniony przez takie dopingowanie. I tu też trzęsie się tak, że podskakując na miejscu, niemal dotykasz dachu głową. Dobrze, że nie ma nikogo nadmiernie pijanego dzień wcześniej.

Po godzinie tej jazdy przeszczepiamy do skuterów śnieżnych. Szkoda, że ​​nie jestem w amunicji na snowboardzie - wiatr po prostu wygniata twarz i szyję od prędkości i przebija cienką tkaninę dżinsów do dreszczy.

Ciało już teraz, a potem stara się odłączyć, ale nadal jest niemożliwe, inaczej nie pojedziesz jutro. Wszyscy cierpią zwycięsko, leżą już w czasie lokalnym. Słońce zachodzi między piątą a szóstą wieczorem i coraz trudniej jest się rozweselić. Aby zająć się czymś, wszyscy pędem zanurzają się w basenie z gorącymi źródłami. Przy okazji, na Kamczatce, całe ogrzewanie i dostarczanie ciepłej wody nawet do budynków mieszkalnych z gorących źródeł, dlatego powietrze nasyca się zapachem siarki.

Wreszcie czas na kolację, po którym wszyscy zostają w kuchni-salonie na mały film - grupę facetów, którzy przyszli na czwarty (!) Czas, pokazując mini-filmy ze zdjęć z poprzednich wyścigów, a następnie serię filmów z zawodowymi zawodnikami. O godz. 11.00 zawieszenie powszechne - prąd z generatora.

Pierwszej nocy o 04:00, sen zniknął. Wszyscy skręcili czas przed świtem, najlepiej jak potrafili - ktoś znów zanurzył się w basenie, rozkoszując się rozgwieżdżonym niebem, kimś po prostu rzuconym i skręconym z boku na bok.

Śniadanie płynnie przeszło na instruktaż - w języku rosyjskim i angielskim - austriacki finansista i niemiecki lekarz o głębokim wieku emerytalnym w naszym wyścigu: w jaki sposób dzielimy się na grupy, jak zachowujemy się podczas wsiadania do helikoptera, w helikopterze, podczas zejścia z pokładu w górach, podczas zejścia, jak korzystać sprzęt, jak się zachować, gdy pojawi się lawina, a główna reguła naszej ekstremalnej podróży w nadchodzących dniach nie jest ekstremalna.

Victoria Sumenkova1ZDJĘCIE Victoria Sumenkova

Rozkosz zniknęła przy pierwszym zejściu. Kilometry śniegu pokrywała twarda, zwietrzała skorupa, a żeby ją przyciąć, trzeba było uciskać krawędzie całym ciężarem ciała, z którego do końca wyścigu drżały mu nogi. Kolejne zejście z wielką przyjemnością - słońce wkroczyło do zenitu, a śnieg stał się bardziej miękki. Po trzecie wiatr znacznie się zwiększył, a ze względu na gwałtowny spadek temperatury wewnątrz helikoptera i na zewnątrz, powierzchnia ślizgowa deski (narty) została natychmiast pokryta ledwie zauważalną powłoką. Oto prawda, kto jest profesjonalistą w heli-ski, a kto jest amatorem: wcierał snowboard lub narty w czasie - odszedł od razu, nie przetarł - utknął, jakby utknął. Po trafieniu w tę stronę - zapamiętasz na zawsze, gdzie lepiej nie ziewać i nie marnować siły, czas grupy i śmigłowiec są marnowane - światło dzienne jest krótkie, a paliwo drogie.

Czwarty i piąty zjazd znajdowały się w opadających chmurach - już przewiduję to bez błędu - w opady śniegu. I na pewno - nie mieliśmy czasu, aby wrócić do bazy, ponieważ było posypane jak wiadro.

Noc minęła, a śnieg wciąż padał. Po lunchu też nie wyjaśniono. Wiązując narciarzy i snowboardzistów na linach do skuterów śnieżnych, poszliśmy na sprężyny. Extreme wciąż się to kończyło. Ledwo unikając gałęzi na drzewach w lesie, musiałem unikać moich sąsiadów. Jeśli uderzysz sąsiada, wszyscy upadną, jeśli nie unikniesz sąsiada, wynik jest taki sam, dużo spadniesz - idziesz, jak przegrany, w sanie, więc w pakiecie jest odpowiedzialność grupy.

Dzień trzeci i pada śnieg. Śnieg pada, śnieg wiruje i pada, a my nie mamy nic poza krajem. Przez dwie godziny mięśnie w nogach i płucach pracowały na granicy, krew pulsowała i bił jej skronie. Najważniejsze to nie zatrzymywać się podczas pracy i nie rezygnować z działania. Na górze oddech i puls są znormalizowane, wszystkie udręki są natychmiast zapominane - niesamowity obraz otwiera się przed oczami. Oczywiście, warta jest dziewięć godzin lotu, dwie godziny marszu 800 metrów w górę.

Czwarty dzień, na szczęście, leci znowu, a my wciąż widzieliśmy wiele rzeczy, ponieważ każde zejście miało miejsce w nowym miejscu - piloci zbudowali trasę, aby pokazać więcej piękna i spędzić minimum czasu lotu. Bezpieczeństwo również nie musi się powtarzać - na wiosnę, przy dużej ilości świeżego śniegu, niewielkie obciążenie powierzchni i lawiny zejdą. W przeddzień widzieliśmy, jak zaspy śnieżne ześlizgują się pod własnym ciężarem na uboczu na uboczu.

Dla naszego największego bezpieczeństwa jeden z przewodników był zawsze pierwszym, który jechał, sprawdzając twardość stoków i wskazując pozostałym kolegom w radiu, gdzie powinniśmy zejść. Druga prowadnica znajdowała się pośrodku stoku, trzecia była zamknięta, pomagając otulić się lub opaść.

Szeroki, gładki, długi, słoneczny klosz nie przepowiadał niczego poza przyjemnością. Zjechaliśmy rano i byliśmy zachwyceni, a pod koniec dnia postanowiliśmy nie pozbawiać się gwarantowanej przyjemności. Pierwszy, który zejdzie do przewodnika helikoptera. Ja, wypisując piękny łuk po drodze, zszedłem czwarty. Dzień był udany, ostatnie zejście okazało się sukcesem, pomyślałem, gdy nagle zobaczyłem z moją peryferyjną wizją średni przywódca pędzący razem ze mną. Najwyraźniej coś krzyknął na mnie. Słowa nie mogą rozróżnić z powodu wiatru, radio tylko prowadzi, ale wygląda na przestraszonego. Odwracam się, a tam - zbliżają się do mnie wirujące śniegi. Natychmiastowa reakcja - zejście na dół i na boki - jest prawidłowa, ale nie miałem czasu - po kilku sekundach fala śniegu zrzuciła stopy, zakryła głowę i przeciągnęła się wraz z nią. Narty rozpięły się, a zaspy pozostałyby na desce. Ja i śnieżny wodospad ruszyliśmy w dół. Pamiętam trajektorię couloira - bez klifów i przeszkód w postaci drzew i kamieni. Jestem z dźwiękowcem, widziałem mnie i należy go znaleźć, a jednak to wstyd, ponieważ czekają w domu: umiłowani, drodzy, chociaż są tacy, którzy mogą być szczęśliwi, jeśli nie wrócę: dwa lata poszły na rozwód i procesy sądowe wszystko za nic? Ale co z biletem na koncert Robbiego Williamsa 12 kwietnia? Chaotyczne myśli i zwierzęcy strach ... Ale muszę się spotkać, nie wpadać w panikę, Widziałem, jestem z dźwiękowcem, nie ma przeszkód na drodze, muszę uspokoić oddech, muszę zaoszczędzić powietrze, śnieg przestanie prędzej czy później, cała nadzieja jest brzęcząca, czy będzie wystarczająco czasu, by wykopać ? Niech przynajmniej część ciała znajdzie się na powierzchni, cóż, co za wstyd ... Nagle przepływ śniegu zatrzymał się i urósł. Jestem spłaszczony na moich plecach, moje skronie biją, mój puls i oddech są nieregularne, ale muszę spokojnie i równomiernie oddychać. Zamknij i duszno. Nie ruszaj się. Krzyki są bezużyteczne - śnieg pochłania dźwięk. Ja łapię powietrze, jak ryba, i wyłączam ...

Przebłyski słońca natychmiast przywróciły życie - moje ręce zostały potarte, moja głowa wciąż była we mgle. Jestem żywy, ale nawet odrobina ruchu powoduje mdłości. Nie ma bólu. Całość. Moje oczy są zamknięte od czasu do czasu, odwracają moją uwagę, nie pozwalając mi znowu zemdleć, staje się zimny, chociaż już mnie wciągnięto do helikoptera i przykryłem wszystko, co było pod ręką. "Co jest z tablicą? Gdzie jest tablica? "Moje pytanie jest ignorowane. Wszystkie przestraszone i całkowicie wyczerpane.

Strach stopniowo się cofnął, ale moje kolana zaczęły energicznie się trząść, a zęby zaczęły gadać. Jestem w szpitalu miejskim w Pietropawłowsku-Kamczackim. Przemoczone ubrania zostały usunięte - profesjonalna wodoodporna membrana i bielizna termiczna nie trwały długo - zakryły je kocykami, wzięły krew i zabrały je na badanie ultrasonograficzne i prześwietlenie. Kości i narządy wewnętrzne są nienaruszone, na oddziale z pacjentami z układem oddechowym czeka na mnie pielęgniarka i zakraplacz od hipotermii. Prawie nie poruszam się od wózka do łóżka szpitalnego - kreskówki wciąż grają w mojej głowie i powodują, że jestem chory przy najmniejszym ruchu. Towarzyszący przewodnik pomaga, zastanawiając się, dlaczego nie otworzyłem pióra.

Pióro ??? I naprawdę, jak mógłbym zapomnieć o uchwycie plecaka lawinowego 1 ! Nie rozwinięty automatyzm? Strach?

Tego dnia, oczywiście, nikt inny nie jechał, oni przesłuchiwali i odeszli - byłem w szpitalu na kroplówce, faceci - silniejsi na obozie na piwo, wino i napoje.

Nie uniknięto lawiny. Mnóstwo świeżo padłego śniegu poprzedniego dnia, drugie zejście wzdłuż jednego toru, piąty za nim ciężki, wysoki mężczyzna, który zaczął ruszać, zanim dotarłem do helikoptera. Lawina milczy. O niej można było usłyszeć w radiu. A o "piórze" przez hełm i wiatr można było usłyszeć w radiu. Ale nie miałem walkie-talkie. Na szczęście jeździłem w kasku, z brzękiem, w grupie i najwyraźniej urodziłem się w koszuli lub czekałem na mnie w domu ...

Na widok zbliżającej się lawiny piloci próbowali uciec, ale zatrzymała metr od helikoptera. Znalazłem go również w śniegu obok śmigłowca. Mówią, że wszystko przekopali. Dobrze, że byłem w towarzystwie chłopców. Przez dziesięć minut dziesięć osób ciężko pracowało z łopatami lawinowymi, ale współpracowały ze sobą sprawnie - jestem żywy i wdzięczny za to.

Od tego czasu plecak lawinowy, jego, nie kupiłem. Ale zapoznałem się szczegółowo z literaturą naukową i literaturą dotyczącą bezpieczeństwa lawinowego. I Kamczatka zdobyła mnie raz na zawsze.

1 Gdy lawina wpada w lawinę, ofiara podsuwa specjalny uchwyt - i po bokach lub na górze plecaka, napełniają się worki objętościowe (150-170 l), które trzymają ofiarę na powierzchni i nie pozwalają lawinowej wepchnąć jej głębiej.
Podróż do Kamczatki ... iz powrotem
Ocenę 4/5 na podstawie 1300 recenzji