"Żyję w piekle, czasami wracam"

Andrew Alexander ma 40 lat i cierpi na zaburzenie obsesyjno-kompulsywne. Obsesyjne myśli i patologiczne lęki spowodowane przez chorobę - na przykład strach przed kaleczeniem kogoś lub użyciem przekleństwa - prześladują go od wielu lat. Dzięki pomocy lekarzy i krewnych udało mu się osiągnąć względny spokój ducha.

Człowiek z tyłuZDJĘCIE Getty Images

Pierwsze oznaki frustracji zauważyłem w wieku 15 lat. Pamiętam, jak skończyłem robić pracę domową z biologii, a potem przyszła mi do głowy dziwna myśl: co, jeśli przez pomyłkę napisałem nieprzyzwoite słowo na jednej ze stron? Od tego wieczoru czułem, że muszę sprawdzić każdy centymetr kwadratowy mojej pracy domowej z biologii i coraz więcej czasu poświęcam na poszukiwanie przekleństw.

Jaką półkulę prowadzisz?

To był tylko pierwszy znak: obsesja nie dotyczyła innych przedmiotów szkolnych. Ale można powiedzieć, że w tej chwili tama przepadła, aw następnych latach rozwinąłem tę zabawną i wyczerpującą postać choroby, którą filmy lubią ilustrować scenami, jak jakiś bohater bez końca myje ręce. W rzeczywistości wszystko jest znacznie poważniejsze. W wieku 18 lat zdiagnozowano u mnie zaburzenie obsesyjno-kompulsywne (OCD), gdy objawy choroby stały się nie do zniesienia i musiałem opuścić Uniwersytet Kapsztadzki. Moja obsesja przejawiała się w niekończących się sprawdzeniach - pisowni, obliczeniach matematycznych, zdaniach i wykresach - robiłem to trzy lub cztery razy w "normalne" dni i do 20 razy w "złe" dni. Wszystkie te powtórki zajęły mi tyle czasu, że nie miałem czasu na naukę i ostatecznie zapełniłem kilka tematów.

Syndrom podejrzeń

Moja zdolność pogorszyła się znacznie wraz z pojawieniem się innych obsesyjnych myśli. Na przykład strach, że nieumyślnie zabijam dzieci. Doprowadziło to do tego, że cały czas się rozglądałem, gdy szedłem gdzieś - wydawało mi się, że za plecami będę widział zwłoki. Otwarcie drzwi stało się dla mnie problemem - bałem się, że zmiażdżę dziecko, które siedzi tuż za drzwiami. Te niekończące się podejrzenia oznaczały, że mój poziom lęku był zbyt wysoki i bardzo trudno było mi skoncentrować się na wykładach.

Innym poważnym objawem OCD był lęk przed zarażeniem HIV / AIDS poprzez kontakt z najbardziej powszechnymi przedmiotami, takimi jak puszki Coca-Coli, klamki do drzwi czy uściski dłoni. Ostrożnie i przez długi czas sprawdzałem dłonie i skórę w poszukiwaniu śladów krwi. W wieku 19 lat nie mogłem tego znieść i zacząłem nosić rękawiczki chirurgiczne. Strzelałem do nich tylko po to, żeby coś zjeść. W pewnym momencie odkryłem, że okrywałem moją szklankę mlekiem serwetką, aby jakiś wyimaginowany prześladowca nie zainfekował go wirusem Ebola przez niewielką dziurę w suficie, którą ostrożnie wywiercił igłą ze strzykawki.

Książka o marinie Zarechnaya , "Wyznanie normalnego szaleńca" Historia Olga Marinicheva (która przyjęła pseudonim Marina Zarechnaya) opowiada historię życia bez precedensu i nie do zniesienia, opowiada o wizjach i halucynacjach, o szpitalach psychiatrycznych io losie całego pokolenia.

Jeszcze zanim zdiagnozowano u mnie zaburzenie psychiczne, przez kilka lat przejawiał się on w takiej religijnej formie, kiedy często modlisz się o przebaczenie i starasz się myśleć o nagich kobietach tak mało jak to zwykle robią nastoletni chłopcy. Dla mnie oznaczało to obsesję na punkcie Starego Testamentu, w którym gniewliwy Bóg stopniowo tracił cierpliwość, ponieważ nie mogłem powstrzymać mych seksualnych pragnień.

Jest jednak całkowicie oczywiste, że najbardziej traumatycznymi przejawami OCD były dla mnie uciążliwe obrazy mentalne, które sprawiały, że myślałem, że kogoś skrzywdziłem. Przez wiele lat siedziałem przez całą noc, przekonując się, że nie uderzyłem rowerzysty, kiedy jechałem po południu, a generalnie nikogo nie zmiażdżyłem. Piesi i rowerzyści byli w epicentrum mojej postępującej nerwicy. Czy uderzyłem samego chłopaka, czy też potknąłem się o pedał jego roweru, po czym skręcił z drogi i uderzył w drzewo? Czy zmarł z powodu urazów? Czy chłopak, którego nie zauważyłem w lusterku wstecznym, przewrócił się, opuszczając parking? Dość często te bolesne refleksje zmusiły mnie do opuszczenia domu i przeszukania terenu w poszukiwaniu "dowodów incydentu".

(Prawie) szczęśliwe zakończenie

Posiadanie bliskiego krewnego z chorobą psychiczną jest ogromnym obciążeniem dla całej rodziny. Moi rodzice początkowo byli bardzo zaskoczeni moim niezwykłym stanem i spędzili pierwsze lata w nadziei, że leczenie farmakologiczne rozwiąże wszystkie problemy. Kiedy okazało się, że sytuacja jest o wiele bardziej skomplikowana niż sądzili, pokazali się w najlepszy możliwy sposób i udzielili mi ogromnego wsparcia, którego tak bardzo potrzebowałem. W społeczeństwie nadal istnieje wiele nieporozumień dotyczących osób chorych psychicznie. Muszą żyć w izolacji, są pozbawieni komunikacji z sąsiadami, nie uczestniczą w życiu społeczności, a to bardzo bolesna sytuacja. Jestem więc bardzo wdzięczny mojej rodzinie za pomoc i stałą chęć inspirowania, kibicowania.

Rozpoznanie postawione w wieku 18 lat okazało się początkiem długiej i słabo wybrukowanej drogi do stabilnego schematu leczenia. Obecnie ten reżim składa się z regularnych spotkań z psychoterapeutą i psychiatrą oraz przyjmowaniem leków według pewnego schematu. Ale w drodze do tej względnej równowagi cierpiałem kilka destrukcyjnych nawrotów i ulegałem głębokiej depresji, co z kolei pogorszyło mój stan. Były długie okresy bezrobocia, a to także była rytmem dla poczucia własnej wartości. Sądzę, że to wszystko brzmi zupełnie ponuro, ale tak naprawdę było. Teraz, dzięki nowemu schematowi leczenia, czuję się pewnie i spokojnie. Prawdopodobnie jest za wcześnie, aby mówić o szczęśliwym zakończeniu tej historii, ale wszystko zdecydowanie wychodzi na dobre.

Andrew Alexander (Andrew Alexander) 40 lat, urodził się w Kapsztadzie, dorastał w Zimbabwe, gdzie w 1980 r. Przeprowadził się wraz z rodzicami i wrócił do Cape Town, aby wyjechać na uniwersytet. Choroba, zdiagnozowana w wieku 18 lat, naruszyła wszystkie jego plany, wywołała depresję, kilka prób samobójczych, leczenie w klinikach psychiatrycznych ... Andrew opisał swoją historię życia w książce "Wędkarstwo rekinów: zaburzenie obsesyjno-kompulsywne" ("Fly for Sharks: zaburzenie obsesyjno-kompulsywne (Chipmunkapublishing, 2008).

"Żyję w piekle, czasami wracam"
Ocenę 3/5 na podstawie 1455 recenzji