"Ten pierwszy prosi o powrót i wywiera nacisk na litość"

Jestem w związku od prawie dwóch lat. Wszystko rozwijało się bardzo szybko, nawet za bardzo. Był bardzo wytrwały, poznał swoich rodziców, a następnie spotkał się z moimi (chociaż nie sugerowałem, że po prostu o to prosił). Żyjemy za granicą, trzeba dużo się uczyć, aby coś osiągnąć w życiu. W pewnym momencie zacząłem zauważać, że jego stosunek do życia nie jest mi bliski. Cały czas był ze mną, kiedy potrzebowałem przygotować się do egzaminów. Powiedziałem, że mi to przeszkadza, ale wydawało się, że nie słyszał. Kiedy zdecydowałem się przenieść do szkoły, porzucił pracę i zaczął przygotowywać się do ruchu. Bez pytania o moją opinię. Poruszał się, ale "walił", żeby się uczyć, tak naprawdę nic nie robi. Nasze rodziny są bardzo różne: moi rodzice są "mocni", zawsze starają się robić więcej i lepiej, a dzieci uczą się tego samego; jego rodzice są powolni i amorficzni, żyć na zasadzie "i tak zejdź". Przez długi czas wydawało mi się, że nie wspierają jego syna, nie widzą jego potencjału, ale teraz widzę, że on sam jest taki - niczego nie potrzebuje. Relacje zaczęły mnie dusić, nieustannie płakałem z jego deklaracji miłości, którą właśnie skończyłem. Wyszedłem. Ciągle oddzwania do mnie, mówi mi, jaki jest zły, jaki jest samotny (nie ma przyjaciół), jak jego życie się nie sumuje. Ale nie chcę wracać do tego związku. A jednocześnie jest mi go bardzo żal, czuję, że muszę jakoś mu pomóc. Co powinienem zrobić, jak to rozgryźć? jak on się źle czuje, jak samotny jest (nie ma domniemanych przyjaciół), jak jego życie się nie sumuje. Ale nie chcę wracać do tego związku. A jednocześnie jest mi go bardzo żal, czuję, że muszę jakoś mu pomóc. Co powinienem zrobić, jak to rozgryźć? jak on się źle czuje, jak samotny jest (nie ma domniemanych przyjaciół), jak jego życie się nie sumuje. Ale nie chcę wracać do tego związku. A jednocześnie jest mi go bardzo żal, czuję, że muszę jakoś mu pomóc. Co powinienem zrobić, jak to rozgryźć?

Julia, 20 lat

Jest to bardzo podobne do tego, że wpadłeś w pułapkę, w którą często wpadasz w pierwszych związkach: zacząłeś porównywać swoją rodzinę i sposób, w jaki masz do czynienia z relacjami w innej rodzinie. Automatycznie okazuje się, że "oni" robią wszystko źle, a "ty" robisz to dobrze. I wtedy cała możliwa różnorodność ludzkich relacji i typów rodzin zostaje zredukowana do dwóch - jak w "my" i "w nich". Powinieneś zaakceptować, że może być więcej opcji. Czasem potrzeba dużo czasu, aby zobaczyć, że inni ludzie są po prostu inni, nie źli lub źli.

Ale jest jeszcze coś. Wydaje się, że zostałeś pozbawiony możliwości wyboru prędkości, z jaką poruszasz się w związku. Powolny na wiele innych sposobów, twój młody człowiek bardzo szybko podejmował decyzje, które trzeba omówić z tobą. Okazało się, że jesteś zmuszony do podejmowania decyzji, z niewygodną prędkością, abyś był w związku, który stał się prawie rodzinnym. Potem młody człowiek zachowywał się w sposób, który mu odpowiada.

Opisujesz życie razem, jakbyś nie mógł wybaczyć sobie nawzajem za bycie tak odmiennym, że masz różne prędkości, inne rozumienie przyszłości. Myślę, że wszystko mogłoby być inne, gdybyś tak szybko nie był w związku i na tym samym terytorium. Wszystko wyglądało tak, jakby ktoś musiał zrezygnować ze swoich przyzwyczajeń ze względu na nawyki drugiego, i nie wolno i stopniowo rozwijać jakiś styl wspólnego życia, który nie oznaczałby wielkiej ofiary dla każdego z was.

Myślę, że wyolbrzymiacie swoją odpowiedzialność za życie innego. Nie ma przyjaciół, dlatego wydaje się być bezbronny i samotny, a ty jesteś odpowiedzialny za to, jak on się czuje. To może być dla ciebie za trudne. Myślę, że jeśli jesteście skazani na bycie razem, możecie spróbować budować relacje później. Dlaczego taki pośpiech, kiedy oboje nie jesteście jeszcze na nogach? I pamiętaj, że nie jesteś zobowiązany do powrotu do związku, w którym czujesz się źle.

Zapytaj eksperta online

"Ten pierwszy prosi o powrót i wywiera nacisk na litość"
Ocenę 5/5 na podstawie 1416 recenzji