"Kryzys nadciśnieniowy w wieku 30 lat zmusił mnie do zmiany mojego życia"

Gdy poważne problemy zdrowotne pojawiają się nagle w młodym wieku, trudno jest je zaakceptować. Ale jeszcze trudniej zrozumieć, co dalej robić ze swoim życiem. Nasza czytelniczka Tatyana Makovskaya opowiada o swoim doświadczeniu.

Trzy lata temu przeżyłem kryzys nadciśnieniowy. Miałem tylko 30 lat. Poszedłem do szpitala zaraz po pracy: byłem badany daleko i szeroko, ale nie mogłem znaleźć przyczyn wysokiego ciśnienia. Potem byłem bardzo przestraszony, zacząłem wymyślać różnego rodzaju rany, których lekarze nie wiedzą. Podobnie jak w powieści J. K. Jerome, widziałem wszystkie symptomy mojej wyimaginowanej diagnozy, z wyjątkiem gorączki. Obejrzałem poliklinikę w dziesiątej rundzie, terroryzując lekarzy. Za radą przyjaciół dotarłem do wróżbitów. Zdzieracz powiedział, że nie pozostało mi nic do życia - mocne złe oko, a tylko duża kwota pieniędzy, którą jej dano, ocaliła mnie. Nie wiem nawet, co uratowało ją przed odwetem, kiedy mój mąż dowiedział się o przewidywaniach.

Miałem ataki paniki, zacząłem się dusić. Mógłbym chodzić po podziemnych przejściach, rozmawiając tylko przez telefon z moim mężem - było mi łatwiej. A potem przestałem spać. Zasnąłem rano i spałem około pół godziny. Trwało to prawie pół roku. Szedłem jak zombie z siniakami pod oczami. Klasyczna niespokojna nerwica. Nie śmiertelnie, ale bardzo nieprzyjemnie. Ale dla mojego męża było jeszcze gorzej. Jeśli dla mnie bar wymagań w pracy spadł trochę, to on, który pomógł mi w nocy, musiał dać z siebie wszystko za cały program w ciągu dnia. Mając to wszystko, kontynuowałem pracę jako szef działu logistyki, kontrolując cały ruch towarowy dla dużej firmy importującej. I chociaż źródłem problemów były ciągle moje oczy - moja nerwowa i bardzo ciężka praca - nie mogłem odmówić komponentu finansowego.

Ciągle szukałem siebie. Czytałem wszystko, co mogłem: Louise Hay, Sinelnikova, Osho, Transsurfing of Reality, książki o psychologii i, oczywiście, czasopismo Psychologies. Przez prawie rok chodziłam do psychologa, piłam leki przeciwdepresyjne, opanowywałam techniki oddechowe, uczyłam się o rozluźnieniu - od odprężenia Jacobsona po oddychanie holotropowe. Zapisałem się na jogę i zakochałem się w niej, zaczęłem poważnie medytować dwa razy dziennie. I stopniowo moje lęki zaczęły ustępować.

Zaczęło się od tego, że zupełnie przestałem nosić czarny. A jeśli wcześniej cała moja garderoba została zaprojektowana w odcieniach szarości, teraz moim ulubionym jest koral. Mam okulary, torebkę, szaliki, buty i lakier tego odcienia. Mam wiele sukienek w pastelowych kolorach - nagich, modnych w dzisiejszych czasach, niebieskich, zielonkawych. Czuję fizycznie ciemne tony w dół.

Każdego ranka zaczynam od ładowania "Powitania słońca" i ćwiczeń oddechowych. Ja, podobnie jak Elizabeth Gilbert, chodzę tylko po słonecznej stronie ulicy. Z biegiem czasu nauczyłem się spać bez tabletek, szybko się zrelaksowałem. Teraz cieszę się z każdego dnia, bez względu na to, jak bardzo może to brzmieć. Serwuję śniadanie na tacy, piję moją ulubioną kawę z kremem z pięknego kubka. Często się uśmiecham i zwracam większą uwagę na innych ludzi. Znowu komunikuję się z przyjaciółmi. Ale w czasach, kiedy byłem zły, moja siła i uwaga były wystarczające tylko dla mnie. Patrzę na świat szerokimi oczami, rozszerzając zakres mojego spojrzenia. Mówię "tak" wszystkim, co nowe i interesujące. Wiem, że trudności są tymczasowe. A większość z nich jest w naszych głowach.

Nie oglądam już programów medycznych i nie czytam odpowiednich stron w Internecie. Nie mam już przy sobie tony leków. Wierzę w siebie, w los, w dobro. A praca? Rzuciłem. Zdałem sobie sprawę, że osiągnąłem swój limit. Teraz dla mnie pierwsza rodzina, zdrowie i dobry nastrój. A pieniądze? Pieniądze nadejdą. Teraz jestem freelancer i tłumacz. Z przyjemnością piszę artykuły, nawet zaczęłam pisać książkę. Zarejestrowany jako indywidualny przedsiębiorca.

Każdego dnia postrzegam jako wspaniały dar losu, w którym jest wiele cennych i wzruszających chwil. Próbuję spędzać więcej czasu na świeżym powietrzu. Mój ukochany mąż, wracając do domu, lubi smaczny obiad, który przygotowałem, a nie "arcydzieła" z najbliższej kuchni. Nasze stosunki stały się jeszcze lepsze: jeśli wcześniej się spóźniłem, a potem przez kolejne dwie godziny opowiadałem o wydarzeniach dnia w pracy, ale teraz, podpierając się policzkiem, uważnie słucham mojego męża. Zanim wróci do domu, robię medytację. A wieczorem spotyka go zadowolony i zrelaksowany małżonek. Seks? Znacznie częściej i z większą przyjemnością niż wcześniej.

Mój cudowny mąż, joga, psychologia i, co najważniejsze, miłość do życia pomogły mi znaleźć i zrozumieć siebie, żyć lepiej i głębiej oddychać.

"Kryzys nadciśnieniowy w wieku 30 lat zmusił mnie do zmiany mojego życia"
Ocenę 5/5 na podstawie 1655 recenzji