Wędkarstwo jako szkolenie

Materiał do samorozwoju można znaleźć niemal w każdej sytuacji. Powiedz, łowienie ryb - dlaczego nie powód osobistego rozwoju?

alt

Na sekundę przed rzutem wyobraźni wyobrażam sobie, jak błyszczące w słońcu bombki fruwają do-o-o-lgo łagodnym łukiem 50 metrów, rozwijając żyłkę ... Rzucam ... i ... trzy metry na wprost, słyszę głośne łomotanie, widzę masę plam i czerwienieją.

- Czy ją toniesz, czy co? - tak żartuję Jashman, mój młody przyjacielu - wyciągnął mnie dzisiaj na ryby. O 6 rano. W sh-s-t-b.

W jakiś sposób mimochodem przekrętuję głowę wokół boków i szybko zdaję sobie sprawę, kto jest teraz sympatycznie uśmiechniętym sąsiadem rybaków, starając się zrobić to niedostrzegalnie.

Yasha stoi po prawej stronie brzegu, strzelając papierosami od przechodniów. Nie znaczy, że on wygląda szczęśliwy, dość napięty, ale zdecydowanie więcej zabawy niż ja, bo niedawno, a ja nie złapał małą forelku siedzi w klatce, a dziś już nie jest „dziewicą”.

Skąd wziął się mit wędkarski jako spokojna i spokojna okupacja? To twardy, pełen napięcia, pełen męskiego współzawodnictwa rubilovo!

Z przerażeniem rozumiem, że sąsiedzi po lewej stronie, bawiąc się wyciągając siódmą rybę dla dwóch, mają cieńsze i bardziej elastyczne wirowanie, a zatem mogą znacznie dalej popychać swój ekwipunek, a także mają czerwony ekwipunek, a nie jak nasze bezbarwne wobblery. Przez całkowitą obojętność Yashina wobec osoby rozumiem, że wszystko jest w porządku i że wszystko jest tutaj złe.

Przez szóstą godzinę "orka" na tym stawie, a nie jeden kęs. Słońce się smaży, stojąc na śliskiej pochyłości, rzucając co dwie minuty, a następnie powoli zwijając żyłkę, próbując naśladować zachowanie małej rybki. Bolą mnie plecy, sztywne ramiona, zranione bóle rąk, mam ochotę jeść, a tu okazuje się, że sirirulina (takie badziewia, o jakie walczą ciężary) była zbyteczna! A w ciągu ostatnich pięciu godzin po prostu nie mieliśmy szans! Ale ja mówiłem i ostrzegałem ... Dzięki Bogu, wziąłem ze sobą termos, po prostu muszę znaleźć wrzącą wodę ...

- Huśtawka rubla - rzuć pensa, - ten gad nadal doskonali dowcip. Udaję, że się śmieję.

Za każdym razem, idąc na ryby, wyobrażam sobie albo średnią brutalną estetykę Hemingwaya, albo medytacyjny pokój buddyjski. I nigdy nie słyszę, nigdy nie dostałem się do wymyślonego obrazu. Rzeczywistość jest zawsze trudniejsza. Albo jest gorąco, albo deszczowo, albo zimny pies, albo nie ma ryb, a ty zawsze chcesz spać!

alt

Minęło 7 godzin i złapałem pstrąga!

Duży. Bardziej niż Jakub. I w tym momencie zapomniałem, że łowiłem, kiedy łowiłem ryby i musiałem zachować spokój, działać zrelaksowany i trochę niedbale ... Jakoś, bez zastanowienia, porzuciłem wirowanie, szpiegowałem moich sąsiadów, teraz połykając ogromne hamburgery, nagle moje dłonie poczuły słodkie wibracje ugryzienia, gorączkowo zaczepione i zwinął cewkę, Yash - tam z podbierakiem - wyciągnęliśmy drapieżnika!

- To jest jego pierwszy! - Jeszcze raz postanowił podkreślić swoją wyższość. Co za głupia młodość, eh! Ale teraz nic nie mogło mnie wyrwać z orgazmowej euforii. Popatrzyłem na sąsiadów, głośno dyskutując z Yashą o wielkości zdobyczy i okolicznościach jej schwytania.

Oczywiście łowienie nie jest seksem, ale bardzo podobne. Zwłaszcza, gdy wszystko dzieje się nieplanowo i w nietypowym miejscu.

Następnego dnia musiałem przeprowadzić przyjazne uroczystości dla setki osób. Było to zaplanowane dawno temu i zostałem poproszony o bycie liderem.

Pomimo wieloletniego doświadczenia w prowadzeniu szkoleń mogę powiedzieć, że jestem bardzo niegościnną osobą. Od dzieciństwa nie lubię hałaśliwych firm i imprez, uwielbiam je. Myślę, że wszyscy wokół są bardziej zabawni i interesujący niż ja. Zwykle chowam się gdzieś w kącie, a stamtąd z aroganckim, znudzonym, ale dumnym spojrzeniem, pobłażliwie obserwuję, co się dzieje. Może dlatego 15 lat temu stałem się trener biznesu, ważne było, aby „wygrać” swoją nieśmiałość i stają kilku godzinach skupienie dużej liczby poważnych ciotek i wujków. To było wyzwanie, jakżeby inaczej! A potem przestało i zmieniło się w rutynę, nudziłem się i opuściłem coaching.

Po kilku godzinach świętowania wakacji poczułem nagle euforię, taką samą jak łowienie ryb. Byłem w moim żywiole, zarządzałem czasem, żartowałem, przekazywałem to słowo różnym ludziom, było centrum uwagi setki osób. Słyszałem nawet, że ktoś szepczący zapytał kogoś o mnie. I zrobiłem co mogłem. W końcu wielu kolegów podziękowało za organizację. To było miłe.

Co może być wspólnego między zarządzaniem połowami a wakacjami? Nie jest wiadomością, że nadal jest dla mnie ważne, jak patrzę w oczy innych i obawiam się ich oceny. Zastanawiam się, w co się ubrać i jak kolor koszulki z skarpetkami idzie, i, nawet nie szykując się do wyjścia przed sklep, który jest w domu, zdaję sobie sprawę przez chwilę, że nie zamierzam ...

Co jeszcze jest ważne ... I wtedy, i kolejna impreza była spontaniczna (I nagle zapytał uczestniczyć), dobrowolne (ja chciałem), bezinteresowna (wręcz przeciwnie, drogie), ładne (śmiałam się i zadowolony), a drugi - Niczego nie oczekiwać. To znaczy, nie oczekiwałem konkretnego wyniku. Szczerze mówiąc, nawet podczas wędkowania, mimo że chciałem złapać rybę, zrozumiałem, że wynik nie zależy ode mnie i nie wiedziałem, który rzut okaże się sukcesem. A na festiwalu - co żart zadziała i co ostatecznie zaimponuje publiczności.

To znaczy, jak nie wspiąć się ze skóry, wynik nie należy do mnie, jestem odpowiedzialny tylko za ten proces. I nigdy nie wiadomo, który bagnet łopaty w sekwencji natknie się na skarb.

I więcej. Wiem, że gdyby nagle o 10 wieczorem zadzwonił dzwonek i ktoś powiedziałby do telefonu: "I chodźmy łowić ryby!", Najprawdopodobniej się zgodzę ... Albo na pewno się zgodzę. Bóg wie ...

O autorze

Vladimir Dashevsky, psychoterapeuta, trener

Witryna: dashevskiy.org

Wędkarstwo jako szkolenie
Ocenę 5/5 na podstawie 708 recenzji