"Na Antarktydzie uznałem siebie za prawdziwego"

Na Antarktydzie 37-letnia Olga Stefanova była już sześć razy. Byłem tam na "zimowanie" - w języku polarnych odkrywców oznacza to spędzanie całego roku z dala od krewnych i przyjaciół z kontynentu. I w tym roku nasza bohaterka nazywa najbardziej radosne w życiu.

Kiedyś przeczytałem książkę Władimira Sanina "Trudno puścić Antarktydę" - i zniknął. Zdałem sobie sprawę, że chcę tam pojechać. Ale czy to możliwe? W roku, w którym zbierała informacje, próbowała znaleźć ujścia do rosyjskiej ekspedycji antarktycznej (RAE), ale połączenie tam zostało przełożone. Zrozumiałem: jeśli nie słyszę, nie będę już decydował.

I nagle - niesamowity zbieg okoliczności! - dzwoni telefon: "Mówi Nikołaj Talikow, dyrektor generalny Iljuszyn Bureau. Leć z nami na Antarktydę? Wyładujemy rekordową liczbę beczek paliwa na stacji Wostok, chcemy, aby została ona usunięta. Doradzono ci, że jesteś reżyserem filmów dokumentalnych. " Odpowiedziałem: "Oczywiście!" I tak się okazało przez pięć dni na Antarktydzie, razem z pilotami jedynej załogi IL-76 w Rosji lecącej na wysokich szerokościach geograficznych.

Powiedziałem im, że chcę nakręcić film o zimowaniu i obiecali mi pomóc. Teraz był ktoś, kogo można prosić w RAE. Wysłałem tam scenariusz filmu przybliżonego. A kiedy wybrała pożądany numer, już o mnie wiedzieli i nie odmówili. Pozwolili strzelać na Antarktydzie jednym wołaniem - to był cud! Musiałem zostać piątą kobietą z Rosji, zimującą na południowym kontynencie. Cztery poprzednie były żonami szefów stacji, i poszedłem tam sam, na własne ryzyko i ryzyko.

Pojechałem na Antarktydę z myślą, że najprawdopodobniej będę chciał tam wrócić

Każda ekspedycja obejmuje naukowców (meteorologów, hydrobiologów, oceanologów, geofizyków), a są tacy, którzy zapewniają życie stacji - kucharze, mechanicy, lokomotywy spalinowe, operatorzy traktorów, ekolodzy, lekarze. Personel wybiera kierownika stacji - akceptuje tych, którym ufa, i ocenia ich stabilność psychiczną i zgodność. Dalej - poważna misja medyczna i długa podróż. Ja też poszedłem tą drogą. My wszyscy, członkowie wyprawy, wyruszyliśmy z Petersburga w listopadzie. Razem z nami statek naukowy i ekspedycyjny Akademik Fedorov przez cały rok ładował zapasy żywności i leków. Ktoś, oprócz osobistych rzeczy, zabrał ze sobą książkę z samopomocy po angielsku, ktoś napompował bibliotekę elektroniczną. Wziąłem tylko taśmy i aparat.

Pojechałem na Antarktydę z myślą, że najprawdopodobniej będę chciał tam wrócić. Więc nie stać mnie na żadne powieści i konflikty - muszę stać się niezawodnym towarzyszem i spędzić ten rok, aby znów mnie tam zobaczyć. Trwało to około trzech miesięcy, aby polarnicy mogli przyzwyczaić się do mnie i kamery. Aby przestać grać lub chichotać, kiedy zacząłem je kręcić. Tak więc z każdym z nich mam ciepły związek ...

Nauczyłem się komunikować z różnymi ludźmi, którzy mają różne, a czasem trudne postaci. Trzeba było być elastycznym i dyplomatycznym, by dużo mówić. Dla mnie to było nowe doświadczenie. Ale w rezultacie towarzysze przestali reagować na kamerę - dla nich był to przedłużenie mojej ręki.

Ogórki wyhodowane z nasion w doniczce, podzieliliśmy na piętnaście części

Strzelałem dużo życia, chciałem pokazać, jak ludzie żyją w spartańskich warunkach, w zamkniętej przestrzeni, w trudnym klimacie. W zimowania każdego małego pokoju, gdzie jest łóżko, stół, szafki, stolik nocny. Aby się spotkać, każdy gromadzi się w mesie, gdzie jest stół bilardowy, telewizor z jednym kanałem i komputerem.

Internet satelitarny i bardzo powolne, ale wciąż poczta i sieci społecznościowe są dostępne. W kuchni kucharz przygotowuje śniadanie, obiad i kolację dla wszystkich. Najpopularniejszymi produktami są zamrożone mięso, kurczak, ryby, zboża, makaron, więc szef kuchni potrzebuje ogromnej wyobraźni i umiejętności, aby zrobić coś nowego i smacznego z mizernego zestawu. Naczynia się zmieniają, ale zawsze jest pierwszy, drugi i trzeci. Znany badacz polarny Ivan Papanin powiedział, że tylko dwie osoby mogą zepsuć lub udekorować ekspedycję - szefa i kucharza. Na szczęście mamy szczęście z kucharzem.

Zimą wszyscy biorą witaminy, ponieważ warzywa szybko się psują, więc albo starają się je jeść, albo zachowują tak szybko, jak to możliwe. Zieloni i owoce - tylko w sezonie, kiedy jest nawigacja. I tutaj, prawdopodobnie, najbardziej za nimi tęskniłem. Jeden z polarników od dawna uprawiał ogórki z nasion w doniczce. Kiedy ten ogórek został pocięty, zapach unosił się na całej stacji! Każdy z piętnastu członków ekspedycji dostał kawałek ... i było to niesamowite.

Mówią, że nawet najmniejsza czarna plama twojej duszy jest wyraźnie widoczna na białym śniegu Antarktydy

Praca badaczy polarnych jest rutyna - odczyty z liczników i wprowadzanie ich do harmonogramów, naprawa silników diesla i ustalanie kosztów paliwa. Harmonogram jest znany z nadchodzącego roku: poranne śniadanie, dwa obiady, siedem kolacji, potem odpoczynek. W sobotę, dzień kąpieli, a wszyscy dostaniemy piwo i słoik miodu. W niedzielę rano jajecznica jest tak małym świętem na Antarktydzie, ponieważ jaja są niewystarczające. W środę dzień sportu i rosyjscy polarnicy, a także ich sąsiedzi - Chilijczycy lub Chińczycy - organizują zawody w ping-ponga i bilarda. A jeśli pogoda jest dobra, idą na spacer ... Z początku, to całe "przedszkole" cieszy, daje poczucie pewności i bezpieczeństwa. Odkrywcy polarni doświadczają euforii: dobre warunki, piękna przyroda, wspaniali ludzie wokół.

Ale główne testy na zimę: ktoś zaczyna szaleć tym wymiarem i predestynacją, z ogromnej ilości wolnego czasu z samym sobą. Ktoś jest zmęczony i zaczyna prowokować konflikty. Mówią, że nawet najmniejsza czarna plama twojej duszy wyraźnie widać na białym śniegu Antarktydy. Znaleziono we mnie.

Ja, jak zawsze myślałem, miły, sympatyczny i kochający pokój, uświadomiłem sobie z przerażeniem, że uwielbiam popychać ludzi i obserwować efekt "bomby"! Na kontynencie dodało mi to punktów i było rozwścieczone, a na Antarktydzie mogło doprowadzić do katastrofy. Zajęło dużo czasu, aby przyznać się do problemu i spróbować go poprawić. Ale kiedy to się stało, poczułem, że jestem naprawdę szczęśliwy.

Na Antarktydzie rozpoznałem siebie jako prawdziwą - tę, której nigdy bym nie znalazł w zgiełku Moskwy

Do końca zimowania pozostały trzy lub cztery miesiące, gdy zdałem sobie sprawę: jest tu tak dobrze, że nie chcę wracać do domu. Ktoś pomyślał, ile pozostało dni przed wyjazdem do domu i cały czas myślałem sobie: "Dlaczego czas płynie tak szybko? Wkrótce wszystko się skończy, aah! "Chciałem" zatrzymać moment ", aby to szczęście trwało: spokój i fascynująca praca.

Na Antarktydzie rozpoznałem siebie jako prawdziwą - tę, której nigdy bym nie znalazł w zgiełku Moskwy. W stolicy po prostu nie mamy tego luksusu - zatrzymać, usiąść i obserwować przyrodę, bieg rzeczy. Na Antarktydzie jest to możliwe. Odwiedzałem tam jeszcze cztery razy, robiłem filmy dokumentalne, pracowałem jako specjalny korespondent - kręciłem raporty dla jednego z federalnych kanałów, a wszystko, co miałem, nie miało nic wspólnego z burzą i pitchingiem. Czułem niesamowitą przyjemność z bycia we właściwym miejscu. Ta część ziemi stała się częścią mojego życia. Jeśli mnie tam nie ma, to marzę o niej lub marzy o mnie.

"Na Antarktydzie uznałem siebie za prawdziwego"
Ocenę 4/5 na podstawie 1545 recenzji