"Pływałem z belugą, by stać się jednym z nich"

Po zdobyciu mistrzowskiego tytułu freedivingu po raz drugi, Natalia Avseenko zdecydowała: żadnych konkursów. Teraz, razem z zespołem, angażuje się w ekstremalne projekty podwodne, pokazując siebie i nam, że ludzkie możliwości są czymś więcej, niż się powszechnie uważa.

Kiedyś odwiedzałem znajomych w Mińsku. Ich dom stoi nad jeziorem. I nagle zasugerowałem: "Czy nie powinniśmy popływać?" Zaskoczeni: październik, woda + 12 ° С. I mam chore nerki - odmiedniczkowe zapalenie nerek. Tak więc, chociaż byłem już dwa razy mistrzem świata w freedivingu (nurkowanie na wstrzymanym oddechu - wyd.), Nigdy nie pływałam w zimnej wodzie. Inni instruktorzy zabrali uczniów do koła podbiegunowego, ale nie mogłem, dlatego uważałem się za niezdolnego do bycia sprawnym. Ale naprawdę nie mogę się pozbyć tego ogranicznika?

Uczciwy sposób

Pochodzę z rodziny pływaków. Tata grał w Dynamo, moja ciocia była mistrzynią Moskwy. Abyśmy mieli dzieci wcześniej przyzwyczajeni do pływania. Popłynąłem w stylu klasycznym, pracowałem w dziale dziecięcym, potem był zespół moskiewski, zespół ZSRR. Kiedy skończyłem 15 lat, pojawiły się moje wyniki.

Dano mi do zrozumienia, że ​​wysokie osiągnięcia jednego zdrowia to za mało, trzeba poświęcić się. Mój trener i ja byliśmy w czystym sporcie, więc kariera mojego pływaka się skończyła. Przez długi czas nieprzyjemne było dla mnie wejście do basenu - to przeciążenie miało wpływ.

Ale w pierwszym roku próbowałem nurkować. Stało się to w Ejlacie, gdzie wybraliśmy się z mężem (ożeniłem się wcześnie, w wieku 19 lat). Pierwszy oddech pod wodą, uczucie nieważkości, unoszenie się - było postrzegane jako coś kosmicznego. Bardzo nas poniosło, dostaliśmy certyfikaty do nurkowania, a potem tam, gdzie nie nurkowaliśmy, podróżowaliśmy pół świata.

I po 10 latach nastąpił kryzys rodzinny, bardzo się rozwodziliśmy, ponieważ małżeństwo było wielkiej miłości. A potem wszechświat postanowił pokazać mi nowy sposób. Najpierw zostałem bez sprzętu: wszystko, co zostało zebrane przez lata, zostało mi skradzione. Wtedy trudno było go zdobyć i było to drogie.

Przypadkiem widziałem w telewizji transfer jednej z pierwszych rosyjskich freedivers, Julii Petrik, z niesamowicie pięknymi podwodnymi ujęciami. Błysnęła myśl: może spróbuj? I właśnie w tym czasie w naszym centrum nurkowym otwarto sekcję freedivingową, prowadzoną przez legendarną Natashę Molchanova. Oczywiście, że tam przyszedłem. I został.

Kiedy człowiek jest spokojny, gdy zachowuje wartości istniejące w świecie wodnym, żaden z mieszkańców głębin nie przyniesie mu krzywdy.

Ale kolejny rok zajęło mi sformatowanie "sportowego" szefa. W dużym sporcie zwykle kierujemy się ideą osiągnięcia wyników. W freedivingu, jeśli skupisz się na wyniku, prawdopodobnie nie osiągniesz tego. Tutaj musisz skoncentrować się na drugiej: na technice, na stanie wewnętrznym.

Żywa woda jest podstawowym elementem, w którym już jest położony prawdziwy sens życia. Wchodzisz w to, a ona czyta cię, pokazując, że musisz pracować w sobie.

Na przykład dochodzę do jakiegoś miejsca, aw mojej głowie brzmi figura, jaką głębię chciałbym wybrać. Pierwszego dnia lub dwóch słucham, co powie woda: tak czy nie?

Wydaje się, że daje pracę domową: jeśli chcesz tam pójść, dziewczyno, musisz coś wypracować, pozbyć się tego. Jeśli jesteś otwarty, jeśli masz wystarczająco dużo inteligencji i odwagi, a wykonujesz to zadanie, to nagle ta głębia jest dla ciebie - broads! - i otwiera się. Już wynurzam inną osobę.

Ludzie czasami pytają mnie, czy na dole jest strasznie. Strach może być raczej przed niepewnością. Dzięki temu łatwo jest sobie radzić przy pomocy technik oddechowych, pracując z uwagą. Kiedy człowiek jest spokojny, gdy utrzymuje wartości istniejące w wodnym świecie - relaks, brak agresji, wewnętrzna cisza, otwartość - żaden z mieszkańców głębin mu nie zaszkodzi. Byłem o tym przekonany, spotykając się na przykład z rekinem. Towarzyszyła nam z ciekawością, ale nikogo nie dotknęła.

Wszystko szło dobrze, w 2006 roku zostałem mistrzem świata, w 2008 roku ustanowiłem rekord świata. Ale żyjąc z turnieju do turnieju, przestałem odczuwać te możliwości wewnętrznego rozwoju, dla których rozpocząłem nurkowanie swobodne. Czułem też, że moje ego zaczęło puchnąć, a osiągnięcia podniosły moją dumę.

Powstało pytanie, w którą stronę zmierzałem, uczciwy lub nieuczciwy. Szczerze mówiąc, musiałem powiedzieć "stop", wejść w cienie, zacząć wszystko od zera. Bez konkurencji, bez uznania. Cisza i nauka. Zdobyte doświadczenie - przekazuj innym.

Prawdziwa intencja

Jedyne, czego nie mogłem nauczyć moich uczniów, to pływanie pod lodem. Zapalenie nerek i zimna woda są w teorii niekompatybilne. Ale znowu zacząłem otrzymywać wskazówki od wszechświata. Natknąłem się na publikacje o Lodowym Człowieku, Holendrze o nazwisku Wim Hof, który bierze kąpiele lodowe, nurkuje pod lodem, biegnie maratonami po kole podbiegunowym, pokazując nam wszystko, co niemożliwe. Jakiego poziomu emancypacji, kontroli, umiejętności zarządzania emocjami powinna mieć taka osoba?

A na jeziorze koło Mińska, odwiedzając przyjaciół, próbowałem to rozgryźć. Zaczynając od minuty, nie spuszczając twarzy do wody, następnego dnia już pogrążyła się w głowie. Tydzień później mogła pływać przez 20 minut, a potem 30 lat. Jednocześnie nie było problemów z nerkami. Jak mówi Paulo Coelho, jeśli twoja intencja jest prawdziwa, wszystkie siły natury przyczynią się do osiągnięcia tego, czego chcesz.

Natychmiast zdałem sobie sprawę, że gdybym wszedł do wody, wydychając powietrze, a następnie koncentrując się na oddychaniu, na pewnych obszarach ciała lub na zewnątrz ciała, nie czuję tego zimna. Wtedy mnie to zainteresowało: czy mogę wytwarzać ciepło w takiej wodzie? Wracając do Moskwy, kontynuowałem eksperymenty. Chociaż były straszne mrozy, co wieczór chodziliśmy z uczniami, aby popływać w dziurze. Zacząłem zanurzać się w wodzie, wstrzymując oddech, a potem próbowałem wsunąć głowę pod lód.

Revelations projektu

Gdy spotkaliśmy się z fotografem, Vitya Lyagushkin, jest to znany mistrz fotografii podwodnej, ambasador Nikon. My i jego zespół zrealizowaliśmy już jeden projekt, w którym znani artyści byli kręceni pod wodą. Mówię mu, że pływam w dziurze w dziurze.

- Cóż, twardnieje - powiedział Victor.

- Chcę iść do koła podbiegunowego - pływać z belugami.

- Dobrze, dobrze.

"Odwiedzę ich bez zabezpieczenia termicznego" - dodałem.

- Idę z tobą!

Jak później wyjaśnił, freedivers w Morzu Białym wystartowały bardzo często, w tym z belugami. Ale bez zabezpieczenia termicznego i bez maski - nikt tego nie robił.

Pomysł, aby przejść do biostacji, gdzie studiują belugas, dojrzał krótko przed tą rozmową. Z jednej strony, chciałbym nauczyć studentów nurkowania pod lodem, zdobyć doświadczenie, którego mi brakowało. A z drugiej - będzie pływać z belugas. W dzieciństwie uwielbiałem książki o delfinach i wielorybach, a szczególnie lubiłem belugas, ogromne i, jak mi się wydawało, miłe.

Vitya opowiadała o moim przedsięwzięciu reżyserce Natalii Uglitsky, zapaliła się, żeby nakręcić film o tym i od razu powiedziała: "Musisz być nagi". Byłoby źle widzieć w kadrze: czystą, białą belugę - i mężczyznę w kostiumie kąpielowym, nie mówiąc już o tym, że w chłodzie strój kąpielowy natychmiast zamarza do ciała.

Ale widziałem tu głębsze znaczenie. W końcu udałem się do belugas jako przyjaciele. Więc ona sama musiała zostać "białym wielorybem". Choć potężne, mają do sześciu i pół metra długości i ważą około półtora tony, ale są bardzo wrażliwe na ludzi. Też powinienem być wrażliwy. Przed trudnymi warunkami klimatycznymi. Przed poglądami innych ludzi to było dla mnie bardzo trudne psychologicznie. Tylko wtedy byłoby to uczciwą grą. Są otwarte - i jestem otwarty.

Nie mogliśmy znaleźć pieniędzy na ten projekt, tak jak się spodziewaliśmy. Ale pomoc przyszła ze wszystkich stron: wsparli nas, zapewnili sprzęt, znaleźli kamieniołom w pobliżu Nizhny Tagil, gdzie wcześniej wszystko opracowaliśmy. To było po prostu fantastyczne!

Filmowali w Morzu Białym 10 dni z rzędu. Wyglądało to tak: wchodzę na pas, pogrążam się, oddalają się od niego, a ja pracuję pod pół metra lodu. Czasami nurkowanie z butlami, zapewniające moje bezpieczeństwo, daje mi oddech. Było to wyzwanie dla wszystkich uczestników: fotografa, załogi, nurków.

Najbardziej ekstremalne było zanurzenie, kiedy unosiłem się 30 metrów naprzód w wstrzymywanym oddechu bez strachu, bez liny, a wszystko to było panoramiczne. Z jakiegoś powodu lekarze, z którymi wcześniej konsultowałem, nie ostrzegali, że zimna woda zagraża niechronionym oczom. Przypadkowo dowiedziałem się na stacji: w temperaturze -2 ° C oko zamiera w ciągu minuty. Musiałem założyć maskę i zdjąć ją, gdy musiałem zrobić zdjęcie z otwartą twarzą. I tak we wszystkim: trzeba było być niezwykle ostrożnym, skoncentrowanym, uważnie obserwować wszystkie odczucia.

W rzeczywistości Belugas również stanowił zagrożenie. Belukha może, powiedzmy, chwycić za zęby dłonią, przenieść na głębokość i nikt nie pomoże. I tutaj jest bardzo ważne, aby być w stanie otwartości, wewnętrznej harmonii, komfortu, ponieważ wieloryby beluga skanują cię ultradźwiękami i bardzo subtelnie rejestrują to, co się z tobą dzieje.

Dziesiątego dnia, po próbie wejścia do wody, zdałem sobie sprawę, że już nie mogę. Cóż, nie mogę! Musimy się zatrzymać, inaczej stanie się nieodwracalna.

Za pierwszym razem traktowali mnie z wielkim zainteresowaniem. Na początku karmiłem je rybami, a potem schodziłem do nich w piance. I te dwie dziewczyny zaczęły się ze mną bawić, walczyły nawet o to, kto mógłby pływać pod moim ramieniem, dopóki nie zorientują się, że mam dwie ręce i mogą nosić mnie pod wodą z dwóch stron.

Następnego dnia byłem już bez garnituru. Byłem gotowy, aby zejść, wieloryby beluga rozpoznały mnie i ożyły. I tu jest jeden trudny moment: kiedy woda osiąga poziom serca, z zimna może wystąpić skurcz serca. I przez ułamek sekundy straciłem stan otwartości. Wieloryby beluga myślały o tym natychmiast, zaalarmowane i na wszelki wypadek zdecydowały się nie podchodzić. Prawie pokrzyżowałem naszą pracę, ale na szczęście wróciliśmy.

Wiedziałem, że podczas strzelania moje rezerwy wewnętrzne zmniejszą się. Mamy koncepcję - zmęczenie wodą. A dziesiątego dnia, po próbie wejścia do wody, zdałem sobie sprawę, że już nie mogę. Cóż, nie mogę! Woda nie bierze mnie dzisiaj. Konieczne jest zatrzymanie się, inaczej stanie się nieodwracalne.

Zszedłem na brzeg, doświadczając, że brakowało mi ostatniego dnia zdjęć. Siedzę i rozmawiam z przestrzenią. I nagle w mojej głowie pojawia się myśl: "Idź! Teraz wszystko się ułoży! "Kiedy nurkowałem, nie czułem ani gęstości, ani zimna. To było tak, jakbym był w ciepłej kapsule i nie zauważyłem, jak pływam na odległość.

... Co dał mi ten projekt? Świadomość nadrabia zaległości przez długi czas, od lat. Było wiele objawień. Zdobyłem żywą wiarę. Widziałam, że taka duma, pokora, miłość, współczucie w końcu zrozumiały znaczenie wielu słów, jakie usłyszałem, że każda osoba, którą spotkasz, jest Twoim Nauczycielem.

Po "Księżniczce wielorybów" stworzyliśmy z tym zespołem kilka unikatowych projektów artystycznych: "Magiczny świat Błękitnego Jeziora", "Jaskinia Ordy", "Mewa". Chcemy pokazać piękno podwodnego świata Rosji: albo to, czego nikt nie pokazał, albo w sposób, w jaki nikt się nie pokazał. To zawsze jest wiadomość, chociaż każdy może ją przeczytać na swój sposób. Na przykład w "Księżniczce wielorybów" można zobaczyć opowieść o ludzkiej inicjacji, o innym świetle, a trzecia jest po prostu nagim ciałem.

Wiem, że ten projekt pomógł komuś pokonać chorobę, przezwyciężyć depresję, alkoholizm, zmienić życie. Dla mnie każdy taki projekt jest zawodowym, ludzkim, duchowym ulepszeniem. Podwodny świat jest dla nas wspaniałym lustrem.

"Pływałem z belugą, by stać się jednym z nich"
Ocenę 3/5 na podstawie 1415 recenzji