"Czekałem, aż mi wybaczysz!"

Czy po pierwszym kłótni idziesz na pojednanie? A jeśli "nie zacząłeś"? A jeśli "nie jestem winny"? Czy to jest ważne i co wskazuje na (nie) gotowość do kompromisu?

alt

"Rób, co chcesz, po prostu nie przepraszaj" - powiedział mi były mąż. Jego logika była taka, że ​​ci, którzy proszą o przebaczenie, często powtarzają swoje obrazy. Jednym słowem, cholernie trudno było z nim pogodzić się po kłótniach. Jak w przypadku każdego, kto w jakimkolwiek ruchu obcej duszy podejrzewa o podstęp lub nieświadome manipulacje. Gruntownego pojednania nie była jedyną, ale namacalną przyczyną rozwodu. Wszystko to było dawno temu. Odświeżony w strumieniach czasu, przekonałem się, że apologeci dumnej ciszy powtarzają swoje grzechy nie rzadziej niż ci, którzy pierwsi idą na pojednanie. Tak, a przebaczenie nie zawsze powoduje winę. Ja, na przykład, mając postać daleko od Nordyckiej, nie zniosę atmosfery kłótni i trzymam urażoną pauzę do gorzkiego końca, nie do zniesienia dla mnie. I niezależnie od stopnia mojej sprawiedliwości. Jednak słuszność w miłości i więzi rodzinne - taka konwencja! Jednym słowem, kto był winny i kto pierwszy zaczął - pytania, które cenimy od dzieciństwa, dawno temu ustąpiły miejsca afirmującemu życie "kto podąża za Klinskym". W tym sensie - kto będzie pogardzał polityką i rzucił białą flagę.

Dla mnie to zawsze święto długo wyczekiwanego świata. W końcu tak długo przekręciłem swoje porywcze "ja" w róg barana. I boleśnie trzymał smutną chwilę ciszy. Pourazowy syndrom, odziedziczony po pierwszym małżeństwie, podyktował mi "milczeć" - a ja byłem posłuszny w nadziei na uzyskanie niejasnych premii w związku. W końcu, ktokolwiek oferuje pierwszy aparat na świecie, stracił, ponieważ jest bardziej zależny, ma niską samoocenę ... itd. - wszyscy jesteśmy teraz doświadczeni pod względem psychologicznych implikacji. Nonsens! W końcu te pseudo-wygrane nie uszczęśliwiły mnie. Ponieważ w związku dwóch nie ma zwycięzcy, który dostanie wszystko.

Jeden odcinek służył mi jako dobry przykład. Ogarnęło mnie zniewagi do granic możliwości - ale zniewaga szybko ustąpiła miejsca lękowi przed zniszczeniem ważnych dla mnie związków. Ogólnie rzecz biorąc, poczułem się urażony przez około dwadzieścia minut, a przez następne dwa dni, w łzawym oszołomieniu, byłem zły na wołania "tych, którzy nie byli bardzo zróżnicowani". A potem wciąż nazywał siebie. I z wielką ulgą usłyszałem: "Czekałem, aż mi wybaczysz!" Od tego czasu nie bałem się być pierwszym. Chociaż ... oczywiście, czasami się boję, dławiąc się piłką pychy i uprzedzeń. Szukając subtelnie poprawnych słów, włamuję się do banalnych banałów. Z trudem odgaduję, że usłyszę z powrotem, a to jest z całą pewnością coś śmiertelnie zimnego, nieodwracalnego, doprowadzającego mnie do pozycji bajkowej bohaterki - niedbałej dziewczyny, która jest karana przez panią Blizzard. Wszystko to, oczywiście, chimery, generowane przez lęk przed odrzuceniem i bez przebaczenia. I bez względu na to, jak absurdalne mogą być te obawy, nie można ich ubezpieczać. W końcu każdy konflikt, każda kłótnia, błysk zderzających się emocji jest wyjątkowy. Za każdym razem musisz szukać nowej drogi do pojednania. Od pewnego czasu zdanie, które usłyszałem w rodzinnej rodzinie, pomaga mi: "Przebacz mi, gdybym się mylił". Wygląda na to, po prostu ... Ale, jeśli o tym pomyślisz, nie zawsze wiemy, co było nie tak i jakie słowo zostało zranione. To może pozostać tajemnicą. I może być przyczyną objawienia oraz głębszych i silniejszych relacji. Po prostu ... Ale jeśli o tym pomyślisz, nie zawsze wiemy, w co się mylisz i jakie słowo nam szkodzi. To może pozostać tajemnicą. I może być przyczyną objawienia oraz głębszych i silniejszych relacji. Po prostu ... Ale jeśli o tym pomyślisz, nie zawsze wiemy, w co się mylisz i jakie słowo nam szkodzi. To może pozostać tajemnicą. I może być przyczyną objawienia oraz głębszych i silniejszych relacji.

I niech będzie nie tylko siedem piątków w tygodniu, ale także przebaczenie niedziela nie raz w roku ...

"Czekałem, aż mi wybaczysz!"
Ocenę 4/5 na podstawie 577 recenzji