"Jestem na diecie, ale w niedzielę mogę sobie pozwolić ..."

Istnieje pomysł, że jeśli dobrze zjesz przez cały tydzień, możesz sobie pozwolić na coś smacznego w dzień wolny. Kto wpadł na pomysł oszustwa - "con food" - i dlaczego nie działa?

Pomysł zrodził się z profesjonalnej kulturystyki, gdzie oszukańcza potrawa była częścią przygotowań do zawodów. Oznaczało to planowane naruszenie diety, regularną okazję do zjedzenia lub wypicia wszystkiego, co chcesz, zgodnie z ustalonym harmonogramem, wszelkich fast foodów (fast foodów), słodyczy, a nawet alkoholu.

Praktyka sportów zawodowych pokazała, że ​​"oszukańcza dieta" raz w tygodniu nie narusza rytmu treningu i nie neguje wyników. Przyjęto, że raz w tygodniu możliwość zjedzenia zakazanej (i to oczywiście bardziej atrakcyjnej) żywności zapewni sportowcom szansę "wypuszczenia pary" i łatwiejszego znoszenia ograniczeń.

Ponadto trenerzy, którzy opracowali tę koncepcję, wierzyli, że zwodnicze jedzenie, najczęściej zawierające dużo szybkich węglowodanów, soli i tłuszczu, zwodziłoby nie tylko sportowców cierpiących na ograniczenia żywieniowe, ale także ich metabolizm - nie pozwalałoby na spowolnienie, koncentrując się na otrzymywaniu mniejszej ilości kalorii, gdy wysokie zużycie energii przez organizm.

Współczesny przemysł dietetyczny wychwycił ten pomysł i przeniósł go na dietę zwykłych ludzi. Zasada jest sformułowana w następujący sposób: prawidłowo spożywa się cały tydzień (co oznacza ograniczenia dietetyczne, najczęściej dotyczące prostych węglowodanów i niektórych tłuszczów), a raz w tygodniu możemy pozwolić sobie na niepohamowane objadanie się podczas jednego posiłku.

Wydaje się, że wszystko jest logiczne: w niedzielę lubimy nasze ulubione "złe" jedzenie, odpoczywamy od ograniczeń, odprężamy się, nagradzamy się za umiarkowanie i umiarkowanie przez tydzień. A od poniedziałku, z nowymi siłami, wracamy do więzów właściwego odżywiania ...

Gdyby to było takie proste.

Diety są zaprojektowane tak, aby upaść: klient raz na zawsze, cieńszy, nikt nie potrzebuje

Diety zawodzą z wielu powodów. Najważniejsze jest to, że diety są zaprojektowane tak, aby zawiodły: klient, który stracił wagę raz na zawsze, nie jest potrzebny nikomu. Branża dietetyczna zarabia na tych, którzy stracili na wadze i powrócili do zdrowia, a więc dziesięć razy z rzędu.

Ale jest inny powód. Dietetycy (a dziś coraz częściej "zwykli ludzie z ludzi", którzy nie mają specjalnego wykształcenia i zmieniają swoje osobiste doświadczenia związane z utratą wagi i / lub zwiększeniem aktywności fizycznej z inną marką dietetyczną) nie biorą pod uwagę, ile żywności to nie tylko pożywienie.

Wezwanie "zastąpienie niewłaściwych nawyków żywieniowych właściwymi" nie działa, ponieważ potrzebujemy tych "złych" nawyków żywieniowych, rozwiązują one nasze problemy, których nie można rozwiązać w inny sposób.

Dlatego zmiana zachowań żywieniowych w większości przypadków jest możliwa w biurze psychoterapeuty, gdzie możesz zwrócić uwagę na twoje nastawienie do jedzenia. Pomoże to zrozumieć, dlaczego - z wyjątkiem zaspokojenia głodu - z niego korzystasz.

Dieta i trening "zdrowego stylu życia" oferują nam szybkie rozwiązanie, a to zawsze jest próba kontrolowania przemocy ciała, która zawsze kończy się katastrofą.

Co jest nie tak z koncepcją Sunday Breakout?

W naszej świadomości dzieli jedzenie na "dozwolone" i "zakazane". Zakazane jedzenie nieuchronnie zaczyna być postrzegane przez mózg jako bardziej atrakcyjne - tak, badania przekonująco pokazują, że układ dopaminowy mózgu, system "nagrody", inaczej reaguje na te typy produktów, które sami sobie odmawiamy.

Mózg zaczyna szybko filtrować obrazy tego jedzenia z otoczenia - okna cukierni nieustannie napotykają nasze oczy, aromat gorących migdałowych rogalików i kawy szybują, gdzie wcześniej pachniało tylko benzyną i kurzem.

Wychodzisz na świat - a ty jesteś otoczony "przekąskami". W tym przypadku mózg obiecuje ci bezprecedensowe, wręcz niebiańskie przyjemności tego jedzenia, przyjemność tego zakonu, której w rzeczywistości żadne jedzenie nie może dostarczyć.

W rezultacie, dopóki uda ci się wytrzymać "sześć dni - system abstynencji, siódmy jest nagrodą", czujesz się całkiem dobrze i być może, szczerze wierząc, że system "działa". Ale gdy tylko przerwałeś i spróbowałeś zbyt kuszącej delikatności poza ustalonym reżimem, spadło na ciebie ogromne poczucie winy.

Dzielenie się jedzeniem na dobre i złe, a porzucanie zła zawsze kończy się poczuciem winy - to nie działa inaczej.

Prawdą jest, że każde ograniczenie samo w sobie wywołuje załamanie

Istnieje opinia, że jak tylko uda ci się powstrzymać od zakazanych, przyciągniesz cię mniej. "Porzućcie cukier 21 dnia, a 22 dnia tego nie chcecie!" Ale będziecie tego potrzebować 31 lub 43.

Co więcej, podczas gdy mówimy o nudnym i raczej nieapetycznym białym piasku, łatwo się powstrzymać - ale postaraj się powstrzymać od ciepłego duszonego ciasta z ciemną czekoladą, delikatnej, promiennej masy twarogowej mrugającej do ciebie z rodzynkowym okiem lub kruchej, pachnącej szarlotki?

Prawdą jest, że każde ograniczenie samo w sobie wywołuje załamanie. Pozbawienie - pozbawienie czegoś - najpierw rodzi poczucie dumy z siebie, własnej siły woli, wytrzymałości, ale jednocześnie powoduje frustrację - nieprzyjemne doświadczenie, że pożądane jest niemożliwe.

Frustracja rośnie - siła woli słabnie. I pewnego dnia frustracja wygrywa. A teraz wyobraź sobie, że raz w tygodniu masz uzasadnione prawo do "wpadnięcia" w swoje ulubione jedzenie - ale tylko raz, tylko jedną porcję ...

Kończysz swoje ulubione ciasto i zaczynasz dręczyć się wątpliwościami - i ile dokładnie mieści się w "jednej porcji"? Czy jest jeszcze jeden? W końcu następnym razem będzie to możliwe tylko za tydzień? A jeśli połowa? A jeśli po prostu odgryziesz przyjaciela?

A teraz jesz drugie i trzecie ciasto, doświadczając rozkoszy, horroru i wstydu.

Jedyną rzeczą, która zwiększa zasady jedzenia - nasz niepokój, aby zrobić coś złego

Wyobraźcie sobie, że dzielnie znosiliście cały tydzień i była to pożądana niedziela, i ... nie chcecie żadnych przysmaków. Jak to się dzieje? W końcu następnym razem - tylko za tydzień? Lub możesz "uratować" tym razem, jak w grze komputerowej, a w przyszłym tygodniu proszę się dwa razy? Czy też ten przysmak "spali", jeśli go nie użyję?

Jeśli kiedykolwiek próbowałeś jeść "zgodnie z systemem", znasz te męczarnie. Kłopot w tym, że wprowadzenie jakichkolwiek reguł żywnościowych, które nazywam terroryzmem żywnościowym - "jedz, nie jedz, spożywaj tylko do 16.00, nie jedz niczego po 19.00" - nigdy nie prowadzi do wzrostu świadomości.

Jedyną rzeczą, która zwiększa zasady jedzenia - nasz niepokój, aby zrobić coś złego.

Uczucie fałszywej kontroli. Być może moje największe roszczenia do pojęcia oszukańczej żywności są w sensie fałszywej kontroli, którą ona generuje.

Podczas gdy dana osoba udaje się wytrzymać ten system, on reguluje swoją dietę zgodnie z opisem w artykułach dietetyków. Wygląda na to, że w tych artykułach nie ma żywych ludzi, ale obcych kosmitów z Alfą Centauri: wystarczy powiedzieć, że nie jedzą ciasteczek i słodyczy, a będą! - i nie jedz ciasteczek ani słodyczy!

Poczucie kontroli tworzy iluzję wszechmocy, podnosi samoocenę, prowokując chełpliwe i aroganckie uwagi

Wrażenie kontroli rodzi iluzję wszechmocy, podnosi samoocenę, prowokując chełpliwe i aroganckie uwagi nawróconego o nieszczęśliwych ludziach narzekających na niezdolność do utraty wagi.

"Co jest tak skomplikowane? - ironicznie prosi o nawrócenie. - Mały wysiłek dla pożądanego rezultatu.

Psychologowie nazywają tę fazę "miesiąc miodowy dietą", a jak każdy miesiąc miodowy kończy się prędzej czy później. Faktem jest, że kontrola jest rodzajem skurczu woli, hiper-mocy, która generuje ogromne napięcie.

Napięcie dąży do rozwiązania, szukając usprawiedliwienia, szukając chwili, w której jesteśmy słabsi - źle, zszokowani przez jedno lub drugie wydarzenie życiowe, zbyt zmęczeni. Wiadomo, że najstraszniejsze, niszczycielskie wybuchy gniewu występują u zbyt ograniczonych ludzi - emocjonalna hiperregulacja prowadzi do załamania.

Zachowania żywieniowe nie różnią się: im więcej wysiłku, aby kontrolować, tym większa potrzeba rozładowania.

To ci, którzy dla świata zewnętrznego bez trudu radzą sobie bez zakazanego jedzenia, oskarżając innych o to, że nie są w stanie podjąć wysiłku, doświadczają najbardziej monstrualnych ataków obżarstwa za zamkniętymi drzwiami.

Jak kontrolować jedzenie?

W rzeczywistości rozwiązanie to zostało wynalezione dość dawno temu i było aktywnie promowane w nowoczesnym podejściu do żywienia w Europie Zachodniej i USA.

Jest to podejście ANTI-DIETETYCZNE, które oferuje całkowite odrzucenie wszelkich diet i ograniczeń dietetycznych, oparte na idei, że jesteśmy od urodzenia obdarzonego najbardziej zaawansowanym systemem regulacji żywienia. A ten system jest naszym własnym ciałem.

Uwaga na własne sygnały organizmu - głód i sytość - jest skuteczniejszą metodą regulacji wagi i zachowania żywieniowego niż ograniczenie dietetyczne, liczenie kalorii lub dzielenie żywności na "korzystne" i "szkodliwe".

Jednym z wariantów podejścia antyżywieniowego jest intuicyjne odżywianie. Proces opanowania intuicyjnego odżywiania koncentruje się na budowaniu zdrowych, harmonijnych relacji z jedzeniem, ciałem i umysłem. Intuicyjne odżywianie zachęca nas do szanowania naszego własnego głodu, zamiast go znosić. Uczymy się brać pod uwagę najważniejszy fizjologiczny czynnik zadowolenia z jedzenia, który pojawia się tylko wtedy, gdy jemy dokładnie to, czego chcemy w danym momencie.

Dlatego zaczynamy rozwiązywać własne problemy emocjonalne nie poprzez jedzenie, ale w inny sposób.

Świadomość nie jest związana z ograniczeniami, ponieważ twórcy systemów dietetycznych próbują nas przekonać

Takie podejście zaczęło nabierać kształtu w latach 70., kiedy Teima Weiler otworzyła w Vermont (USA) centrum rekolekcyjne dla kobiet oparte na nie-dietetycznym podejściu, Green Mountain w Fox Run.

Menu "Zielona Góra" nie przypomina menu dietetycznych klinik - naleśników z jagodami lub francuskim grzankami na śniadanie, muesli czy kanapkę z chlebem pełnoziarnistym. Wybór - duża liczba ciast. Na obiad - wegańska tortilla lub sałatka z kurczaka w melonie.

"Zielona Góra" była pierwszym miejscem, gdzie kobiety mogły jeść wszystko, co lubią i tracić na wadze, ponieważ jadły świadomie. Świadomość nie jest związana z ograniczeniami, ponieważ starają się nas przekonać twórcy systemów żywieniowych.

Świadomość jest obecnością w chwili obecnej i umiejętnością dokonywania wyborów. W tym - wybór żywności, której teraz potrzebujemy.

W rzeczywistości, gdzie wszystko jest dozwolone, a nikt nie ma specjalnego statusu "niedziela", mogę wybrać ciasto i wybrać je tylko wtedy, gdy naprawdę tego potrzebuję. A moje ciało nie zareaguje na ten przyrost masy ciała.

Antidiet jest świadomym odrzuceniem kontroli na korzyść ufania i kochania twojego ciała.

Jeden z najczęstszych zarzutów ludzi, którzy dowiedzieli się o intuicyjnym odżywianiu: "Ale jeśli zacznę jeść wszystko, co chcę i kiedy chcę, będę jadł tylko czekoladę i bułki, kiełbaski i hamburgery - i wtedy z pewnością będę gruby!"

Jest to prawdą tylko wtedy, gdy żyjesz w formie niedzielnej chitmali, która jest niczym innym jak faszyzmem żywieniowym. Zrobiliśmy specjalne jedzenie, skupiamy się na nim. Zaczyna zajmować zbyt dużo miejsca w naszym życiu i ostatecznie zaczyna rządzić nami.

Pamiętaj, George Orwell: "Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre zwierzęta są bardziej równe niż inne." A więc tutaj. Takie podejście powoduje ogromne poczucie winy, nienawiść do tych, którzy dopuszczają obsesyjne obawy o jedzenie, które są dozwolone tylko w niedziele.

Antidiet jest świadomym odrzuceniem kontroli na korzyść ufania i kochania twojego ciała. Podobnie jak relacje z dzieckiem oparte na miłości i zaufaniu działają lepiej niż kontrola i system kar i nagród, tak ciało z wdzięcznością reaguje na taką postawę.

Wyniki badań potwierdzają to: ludzie sami decydują się na odrzucenie kontroli diety, utrzymują stałą masę przez całe życie, niższe niż w grupie kontrolnej.

A co najważniejsze - nie mają obsesji na punkcie jedzenia.

"Jestem na diecie, ale w niedzielę mogę sobie pozwolić ..."
Ocenę 4/5 na podstawie 830 recenzji